|
...we let the weirdness in... życie przeżywane od starości do urodzenia, puszczone od tyłu... same kłamstwa i zmyślenia, zero prawdy
wtorek, 02 lutego 2010
Motocyklowa pustka
Kultura wsysa słowa Manic Street Preachers "Motorcycle Emptiness"
czwartek, 26 listopada 2009
Być kimś
Zawsze trzeba dążyć do tego aby być kimś. Za wszelką cenę nie można być nikim albo czymś nieokreślonym. Niestety nie jestem tym kim mógłbym być, gdybym rzeczywiście cokolwiek mógł. W związku z tym, muszę się w coś wtłoczyć, wyrobić sobie konsekwentne poglądy i za żadne skarby ich nie zmieniać. To trochę jak w grze RPG, gdzie kształtuje się postać i ponosi się konsekwencje tego ukształtowania. Tu jednak nie można zresetować konsoli i spróbować innego ustawienia. Po prostu masz zestaw cech i decydujesz się na coś. Tak więc musisz być np. Czesławem Kowalskim z miejscowości Bychawa województwo lubelskie, lat 46, technik elektryk, żonaty, 3 dzieci, na rencie, lubi szachy i filmy wojenne, zbiera znaczki czechosłowackie z lat 1967-1976, ale tylko wybrane serie, nie lubi słoniny, gwałtownych deszczów i rżenia koni, panicznie boi się śmierci przez potrącenie ciężarówką lub utonięcie w wannie, kibicuje siatkarzom ale nie ceni piłkarzy, śmiał się z Adama Małysza, ale płakał po papieżu, jest głęboko wierzący ale do kościoła chodzi tylko średnio 8 razy w roku, ma poglądy polityczne konserwatywne i lewicowe gospodarczo, umie pływać, nie ma samochodu, nie stać go na remont domu, w którym mieszka z teściową, żoną i dziećmi, był raz za granicą jak chodził po górach i przeszedł się za słupek, raczej niezadowolony z sytuacji w kraju, nie chce przyjęcia euro, uważa że politycy kradną, szczególnie miejscowi, nie ogląda TVN24, nie pije piwa poniżej 6 procent alkoholu i wódek smakowych, ma długi ale spłaca jakoś, chciałby mieć duży ogród i hodować pomidory, lubi psy a nie lubi kotów, uważa że wszystko jest za drogie i trzeba pomagać takim jak on, gdyby wygrał 10 tysięcy złotych, odłożyłby na lokatę w banku i nic nie mówił sąsiadom, bo zaraz chcieliby pożyczyć, uważa że dopłaty są za niskie i to jest poniżające dla polskich rolników, nie lubi murzynów i muzułmanów, ale podałby im rękę gdyby było trzeba, niedługo będzie mieć wnuka i trochę się martwi o przyszłość. Albo to, albo nic.
poniedziałek, 28 września 2009
Ogólna teoria wszytskiego
Nie jestem wszechmogący ani wszechwiedzący. Wiem, że nie będę. Przynajmniej nie za życia. Ale mogę się domyślać co do porządku wszechrzeczy. "Porządek" jest tu słowem-kluczem, gdyż tak naprawdę sądzę, że co do zasady stan rzeczy opiera się na nieporządku. Krótko mówiąc, wszechświat opiera się na chaosie i wszelki porządek ma naturę tymczasową oraz całkowicie przypadkową, a nasze postrzeganie go jako porządku właśnie wynika z pewnego złudzenia co do jego aktualnego ułożenia, czy co do istnienia za nim jakiejkolwiek myśli sprawczej i nieświadomość przejściowości tego stanu. Założenie powyższe winno być moim zdaniem odniesione do wszelkich możliwych sytuacji. Stanem naturalnym jest chaos i nieporządek, będący wynikiem nieskoordynowanych ze sobą przypadkowych czynników. Z powyższego twierdzenia nie warto czynić teorii naukowej ani udowadniać go. Stało by to bowiem w sprzeczności z tym założeniem, które samo w sobie neguje sens nauki, wszelkich reguł i możliwości usystematyzowania jakiejkolwiek wiedzy na jakikolwiek temat. Zaprawdę powiadam wam, że nie wie co mówi ten, co twierdzi, iż wie cokolwiek na pewno.
wtorek, 28 lipca 2009
Bezdomna z reklamówką
Nie jestem martwy Manic Street Preachers "Bag Lady"
poniedziałek, 27 lipca 2009
Pozdrowienia z 19. wieku
Nigdy nie czyniłem żadnych specjalnych starań, aby zostać pisarzem. Rzec by można, iż zostałem nim przypadkiem. Właściwie to chyba od zawsze nim byłem, a tylko pewnego dnia ostatecznie sobie to zrealizowałem. Co prawda są tacy, którzy twierdzą, iż do bycia pisarzem konieczne są trudne warunki, niedola, ubóstwo, ciężkie doświadczenia życiowe i ogólne nieszczęście, ale są to tylko pomysły tych, którzy próbują przypisać sobie jakieś boskie uprzywilejowanie, sprawiedliwość dziejową, która im właśnie głosu udzielić może. Nic bardziej mylnego. Los nie naznacza w ten sposób swych wybrańców. Można być i sytym, i zdrowym, i szczęśliwie urodzonym, czerpiąc z tego jednocześnie moc i siłę do swej twórczości, która przecież od daru słowa pochodzi a nie z racji urodzenia. Powiecie może, że człowiek ubogi nie ma szans na to, aby objawić swój talent, gdyż zbytnio zajmuje go codzienna walka o przetrwanie w okrutnym świecie, i że trud ten czyni go szlachetniejszym i bardziej autentycznym w swoich słowach, jeżeli uda mu się już przebić przez tą zasłonę oddzielającą czarną bezimienną masę od panteonu bohaterów literatury. Nie miejcie jednakże złudzeń. Nie tak świat jest bowiem urządzony. W naturze ludzkiej tkwi, aby głośno dopominać się o swoje, skarżyć się na innych, oszukiwać i oczerniać. Tylko w ten sposób, okazując prymitywną siłę pozornie słusznych argumentów, jednostki zakrzykują innych w pogoni za chwałą i uwielbieniem tłumów. Nie ma miejsca na sentymenty, piękne strofy i lekkość frazy. Skuteczny jest tylko ten, który najgłośniej krzyczy i którego słowa tłum chętniej skandował będzie. Ale historia jak zwykle zadrwi z teraźniejszości. Któż za lat sto lub tysiąc pamiętać będzie o wyrazicielach nastrojów milionów? O tych nieugiętych rycerzach słuszności? O służalczych szermierzach ideologii i władzy? O piewcach własnych losów i płaczkach cudzej niedoli? Ironia rodzi się w ciszy i zapomnieniu. To właśnie pomyślałem, gdy składałem pióro w cieniu wierzby letnim popołudniem, słuchając zamierającego szmeru wiatru, który odpływał na pola. Wszystko przeminie i zniszczeje, a to co zostanie zapamiętane i co o naszej epoce, życiu, pragnieniach i poglądach świadczyć będzie w przyszłości, jest to co najzupełniej jedynie dzięki przypadkowi się zachowa. I mimo, że myśl ta wydaje mi się zabawną, jakoś śmiać się nie chce, gdyż ten śmiech nic nie odmieni.
wtorek, 20 stycznia 2009
Prawdziwe łzy na sprzedaż
Taka ładna dziewczyna - gniew tego nie ukrył ..prawda? Wbrew swojej własnej opinii Ale nawet dziwki nie całują się z języczkiem Prawdziwe łzy na sprzedaż! Odwrotna strona picia przez całe życie Odwrotna strona myślenia życzeniowego przez całe życie Chodź i weź. Chodź i weź. Prawdziwe łzy na sprzedaż Cały ten ból, wszelkie tajemnice, wszystkie straty, cały wstyd, Marillion "Real Tears For Sale"
wtorek, 14 października 2008
Wyjdź zanim ja stąd wyjdę
Życie ma duże zielone oczy i zawsze cię obserwuje. Nie można się schować, przespać i zapomnieć. I zawsze jest tak wtedy kiedy tego nie chcesz.
środa, 27 sierpnia 2008
Newsletter
Jeśli chcecie otrzymywać na maila powiadomienie o nowych notatkach na blogu, skorzystajcie z opcji newslettera. Ikonka pod linkami (na prawo lub lewo od tekstu w zależności od szablonu).
wtorek, 19 sierpnia 2008
Kontrwywiad
W gruncie rzeczy jestem dosyć płytki. Dlaczego tak sądzisz? No bo wiesz, piszę takie "głębokie" rzeczy ale jak mnie tak na żywca zaczepisz, to gadam tak bez sensu i składu. Może po prostu w siebie nie wierzysz. Na pewno tak. Nawet nie umiem wymyślić takiego porządnego dialogu. Takiego wiesz, mięsistego. Że nawet jest o niczym ale aż miło się go słucha lub czyta. Fakt, nie jesteś najlepszym rozmówcą. Wiem, zawsze jak pojawia się jakaś interesująca kwestia, muszę powiedzieć coś osłabiającego. Wiesz, tak jak ktoś kto zawsze pali każdy dowcip. Aha, po prostu nie zwracasz uwagi na innych ludzi. Nie dbasz o to czy mi się z tobą dobrze rozmawia, bo masz mnie w dupie. Nie, nie. To co innego. Po prostu tak bardzo chciałbym ci zaimponować, że szukam co bardziej błyskotliwej kwestii i zacinam się. No i łatwo się rozpraszam. Zaczynam się nad czymś zastanawiać i tracę wątek. No dobrze, ale to właśnie wygląda jak lekceważenie, jak jedno wielkie mam-cię-w-dupie. No właśnie, dlatego chyba wolę już nic nie mówić. Pomijając fakt, że wszystko co powiem, zawsze jest wykorzystywane przeciwko mnie. Daj spokój, nie rób z siebie ofiary. Wiesz co, nawet myślę, że powinienem mieć ustawowy zakaz kontaktu z innymi ludźmi. Tak? Ciekawe dla kogo byłaby to kara, a dla kogo nagroda.
poniedziałek, 21 lipca 2008
Bzdura na Mazurach
Czekałem na twoim progu. Niebo było pochmurne, chciało padać, ale coś tak nie mogło. Jakiś rozklekotany samochód przejechał obok, coś się w nim chyba spsuło. Pies przebiegł i poszczekał. Zamknięta budka z napisem "Piwo kuflowe" straszyła niemożnością ugaszenia pragnienia. Ech, pewnie na jakieś zakupy poszłaś i nie ma cię. Komórki nie wzięłaś albo i wyłączyłaś. I tak nie będę dzwonić. Czekałem tak i czekałem, ale nikt nie przyszedł. Nie to nie, nie chcesz natchnienia, to spierdalaj. I sobie poszłem. |
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||